Komentarz ewangelicki na Boże Narodzenie

Boże Narodzenie

Tekst: I Jana 3.1-2

Patrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy. Dlatego świat nas nie zna, że jego nie poznał. Umiłowani, teraz dziećmi Bożymi jesteśmy, ale jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Lecz wiemy, że gdy się objawi, będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest.

Dzień narodzenia się Jezusa Chrystusa jest wśród chrześcijan świętem obchodzonym bardzo uroczyście na całym świecie. Z dniem tym związanych jest wiele tradycji, obrzędów i symboli.

I to wszystko, wydaje się, przysłania nam istotę rzeczy. Wciągani jesteśmy w wir przygotowań świątecznych, oczekujemy gości, zaprzątamy sobie głowę liczbą potraw, które muszą się znaleźć na wigilijnym stole, zapalamy światełka na choince, pod którą kładziemy prezenty, siadamy wygodnie przed telewizorem i… odpoczywamy.

Miną święta, uprzątniemy symbole, wyrzucimy uschniętą choinkę, usuniemy ze swoich serc nastrój, który nimi władał i oddamy się codzienności.

Co pozostanie w nas z Jezusa, którego narodziny hucznie obchodziliśmy? Co pozostanie z naszej wiary, nadziei i miłości? Co pozostanie z naszego człowieczeństwa?

Patrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy. Czy to nas nie zobowiązuje do głębszego przeżywania tych świąt?

Chrystus przyszedł na świat, nie w królewskim pałacu, nie w stolicy Izraela, ale w stajni, w nieznanym nikomu małym miasteczku Betlejem. W narodzonym Bożym Dziecięciu, wkroczył na widownię dziejów tego świata bohater, któremu nikt nie jest w stanie dorównać.

Cóż jednak może zdziałać dziecię przeciwko złu tego świata? Przeciwko wojnom i terroryzmowi, przeciwko zbrodniczym i niemoralnym czynom, przeciwko egoizmowi jednostek i całych narodów? W świecie w którym mało kto dochodzi do władzy, nie łamiąc prawa, nie brudząc rąk i nie plamiąc swojego honoru?

Dziecię, zwłaszcza nowonarodzone jest przecież obrazem całkowitej niewinności i bezbronności! Zastrzeżenie to nie wpływa jednak na decyzję Boga, gdyż On mimo wszystko, czyni z tego Dziecięcia swój świąteczny dar, i to dlatego, że nie chodzi Mu teraz o pokazanie swej mocy. O Jego wszechmocy świadczy bowiem niebo i ziemia oraz całe stworzenie.

W tym Dzieciątku zaś, szuka nas i wita miłość Boża. To ona pociąga nasze zimne, uparte i twarde serca i rodzi w nas miłość. To właśnie teraz, ulegając nastrojowi Bożego Narodzenia, stając przy betlejemskim żłobie, odradzamy swoje człowieczeństwo.

I choć jesteśmy przygnębieni wciąż trwającą pandemią, która zabrała wielu od wigilijnego stołu, przy którym nie tylko jedno miejsce pozostało puste, choć wciąż dotyka nas sytuacja, która ma miejsce na granicy z Białorusią, choć z empatią patrzymy na los kobiet i dzieci koczujących na śniegu i w mrozie, choć stajemy przed znakiem zapytania, gdy chodzi o przyszły rok, to jednak trwamy w otwartości naszych serc i prosimy naszego Pana o błogosławieństwo, błogosławieństwo dla wszystkich ludzi dobrej woli.

Niech On sam sprawi, by tegoroczne święta narodzenia Jego Syna, w swej istocie, przedłużone zostały na cały czas naszego życia na ziemi. Byśmy zawsze gotowi byli powierzyć Mu swoją drogę życia i wyznawać Go przed ludźmi, jako naszego Pana i Zbawiciela. By nigdy nie musiano o nas powiedzieć: Do swej własności przyszedł, ale swoi Go nie przyjęli.

Ksiądz Biskup Ryszard Bogusz

Komentarz katolicki na niedzielę 19.12.2021 r.

,,A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie wyjdzie dla mnie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności’’. (Mi 5, 1).

Najmniejszy, wcale nie oznacza, najgorszy, wręcz przeciwnie, prorok Micheasz prorokuje o PRZYJŚCIU MESJASZA, z najmniejszego plemienia judzkiego – BETLEHEM EFRATA.

Również Jezus, który jest Mesjaszem narodził się w BETLEHEM hebr. oznacza DOM CHLEBA, aby później podczas swojej misji na ziemi, rozmnażać chleb, karmić głodnych, w końcu aby pokazać, że SAM jest CHLEBEM ŻYCIA, pokarmem na ŻYCIE WIECZNE. ,,Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu. Rzekli więc do niego: Panie, dawaj nam zawsze tego chleba! Odpowiedział im Jezus: Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (por. J 6, 35).

,,Pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności’’ por. (Mi 5,1). Pochodzenie Mesjasza, jest związane z jednej strony z Jego odwiecznym przebywaniem w ,,ŁONIE OJCA”, bowiem jest On posłany przez OJCA, z nieba, JEST OD BOGA, i jak mówi prorok: ,, Powstanie On i paść będzie mocą Pańską, w majestacie imienia Pana, Boga swego” ( por. Mi 5,1-2).

Z drugiej jest On tym, który jak powie św. Paweł: ,,…nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem ale przyjął postać sługi, podobny do nas we wszystkim oprócz grzechu, i uniżył samego siebie aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. I jest to Jego pochodzenie z RODU DAWIDA, o czym piszą PROROCY; ,,Oto nadchodzą dni – mówi Pan – kiedy wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą” (por. Jr 23,5).

,,Chrystus, przychodząc na świat, mówi: «Ofiary ani daru nie chciałeś, ale Mi utworzyłeś ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – aby spełnić wolę Twoją, Boże» (por. Hbr 10, 5-6).

,,Utworzyłeś mi ciało…”, w tych słowach możemy zobaczyć Jezusa narodzonego z Maryi, w ŁONIE KTÓREJ, zostało utworzone CIAŁO ZBAWICIELA. O czym również prorokowali prorocy: ,,Przeto Pan porzuci ich aż do czasu, kiedy porodzi mająca porodzić… (por. Mi 5). ,,A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy Bóg z nami’’ (por. Mt 1, 23). A na innym miejscu: ,,Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona’’ (por. Łk 1, 42).

,,Powstanie On i paść będzie mocą Pańską, w majestacie imienia Pana, Boga swego” (por. Mi 5,3).

,,Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca’’

Mesjasz, Zbawiciel, który ma przyjść niebawem, wcielone Słowo Boga, Syn Boży, utożsamił się z nami, nie mając grzechu w sobie, stał się jednym z nas, abyśmy w Nim mieli życie. Odkupił nas i wyzwolił z grzechu, abyśmy Jego łaską zostali przemienieni i przebóstwieni, po to abyśmy mieli udział w Jego Boskim życiu. Podniósł nas z upadku składając ofiarę z siebie samego, raz na zawsze, gdyż nie jest możliwym, aby człowiek mógł sam się wykupić swoimi uczynkami, modlitwami czy jeszcze czymś innym. Nasz Zbawiciel, przyjął postać sługi, ,,Oto idę, aby spełnić wolę Twoją”. Podobnie jak Jego Przeczysta Matka: ,, Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (por. Łk 1, 38).

Abyśmy również i my, w Jej wstawiennictwie szukali pociechy, i siły do pełnienia woli Boga.

O. Marcin Wirkowski OSPPE

Komentarz do Tory na szabat 17.12.2021

Liturgia Szabatu, to nie tylko modlitwy odmawiane w synagodze. Równie ważne, a nawet ważniejsze, są modlitwy i rytuały sprawowane w domu, w rodzinie. Przed udaniem się na modlitwy, należy w domu zapalić na świątecznym stole dwie świece. Tradycyjnie błogosławi je kobieta, pani domu. Po powrocie z synagogi najpierw ojciec błogosławi synów, potem błogosławi córki. Pan domu ma przywilej odmówienia błogosławieństwa nad winem, wreszcie wszyscy siadają do kolacji.

Postępująca asymilacja i ateizacja powoduje, że traktujemy rodzinne posiłki wyłącznie jako okazję do rozkoszowania się smakołykami lub wymiany poglądów na różne tematy. Umyka nam ich duchowe znaczenie. Przyczynia się do tego przenoszenie niektórych sobotnich rytuałów do synagogi, w tym błogosławieństwa świec i wina (tzw. kidusz), w domu pozostaje tylko kolacja.

O wadze jednego z domowych rytuałów: błogosławieństwa dzieci przypomina dzisiejsze czytanie z Tory zwane Wajechi (od pierwszych słów wersetu 28 rozdziału 47 Księgi Rodzaju „I żył ” (Jakub w ziemi Egiptu siedemnaście lat). Dalej w rozdziale 48 czytamy jak to Jakub czuje, że zbliża się koniec jego dni, a jego spotkanie z wnukami jest opisane niezwykle drobiazgowo:

„Izrael, z wysiłkiem usiadłszy na łożu, rzekł do Józefa: Bóg Wszechmogący ukazał mi się w Luz, w kraju Kanaan, i błogosławiąc mi, powiedział do mnie: Ja uczynię cię płodnym i dam ci tak liczne potomstwo, że rozrośniesz się w wielki naród. Daję też ten oto kraj przyszłemu potomstwu twemu na własność na zawsze. A zatem dwaj twoi synowie, którzy ci się urodzili w Egipcie, zanim przybyłem do ciebie, do Egiptu, moimi są: Efraim i Manasze (…). Izrael, spostrzegłszy synów Józefa, zapytał: «Kim są ci?» Józef odpowiedział: «To są właśnie moi synowie, których Bóg dał mi tutaj». Wtedy [Izrael] rzekł: «Przybliż ich do mnie, a pobłogosławię ich». Oczy bowiem Izraela stały się tak słabe wskutek starości, że niedowidział. Gdy więc przybliżył ich do Izraela, on ucałował ich i uścisnął, a potem rzekł do Józefa: «Nie sądziłem, że jeszcze będę twoją twarz oglądał, a oto Bóg pozwolił mi ujrzeć nawet twe potomstwo!» Józef, odsunąwszy swych synów od kolan ojca swego, oddał mu pokłon twarzą do ziemi. Po czym, mając obu synów – Efraima po prawej ręce, czyli z lewej strony Izraela, i Manasze po lewej ręce, czyli z prawej strony Izraela – przybliżył ich do ojca. Ale Izrael, wyciągnąwszy swoją prawą rękę, położył ją na głowie Efraima, mimo że ten był młodszy, lewą zaś rękę – na głowie Manasze. Umyślnie tak położył swe ręce, bo przecież Manasze był pierworodnym synem. I błogosławiąc Józefowi, mówił: ·«Bóg, któremu wiernie służyli przodkowie moi, Abraham i Izaak, ·Bóg, który troszczył się o mnie przez całe me życie aż do dnia dzisiejszego, Anioł, który mnie bronił od wszelkiego złego, niechaj błogosławi tym oto chłopcom. Niechaj moje imię i imię przodków moich, Abrahama i Izaaka, w nich przetrwa; niechaj szeroko rozmnożą się na ziemi (…)”.

Rozważanie, dlaczego Jakub – Izrael prawą rękę położył na głowie Manesze, a nie Efraima (choć ten ostatni był starszy) odłóżmy na inną okazję. Tora nie podaje, jakimi słowami Izrael pobłogosławił Menasze i Efraima, dlatego współcześni ojcowie rodziny wygłaszają przy tym różne formuły, najbardziej popularna dodaje cytat z Księgi Powtórzonego Prawa 6: 24-26 (tak zwane błogosławieństwo kapłańskie). Ostatecznie brzmi ono tak w transliteracji: „Elohejnu we awotejnu, Jismecha Ellochim, ki Efraim wecki Menasze, jewawerecha Adonaj wejiszmereha, jaer Adonaj panaw elecha wjikuneka, jisa Adonaj panaw elecha, wesajem lecha szalom”.

Boże nasz i boże ojców naszych, niech Bóg uczyni cię jak Efraima i Menasze,

niech Bóg Błogosławi cię i strzeże, niech rozjaśni swe oblicze nad tobą,

i niech zmiłuje się nad tobą, i niech Bóg podniesie swe oblicze ku tobie, i niech obdarzy cię pokojem.

Pierwszym pytaniem jest: dlaczego, jeśli błogosławimy synów, nie odwołujemy się do patriarchów, jakimi byli Abraham, Izaak i Jakub? Przede wszystkim dlatego, że pierwszym błogosławieństwem danym w Torze potomkom jest właśnie błogosławieństwo Efraima i Manaszego. Drugi powód wydaje się ważniejszy. Jak pisze 19.wieczny rabin Szmuel Hominer, dzieci Józefa były wzorem postawy, która przeciwstawia się asymilacji, wypierania kultury naszego narodu przez obce cywilizacje wśród których dane nam żyć w diasporze. Wnukowie Jakuba urodzili się i wychowali w imponującej cywilizacji egipskiej, wśród wspaniałych pałaców, wielkich uroczystości dla wielbienia egipskich bóstw. Jednak zachowali żydowską tożsamość: hebrajskie imiona i zwyczaje praojców. Dlatego, gdy błogosławimy synów, nie mówimy im o trudnych do osiągnięcia osobowościach jakimi byli praojcowie Abraham, Izaak i Jakub. Chcemy by byli zwykłymi chłopcami jak Efraim i Menasze, aby w codziennym życiu zachowywali się jak Żydzi, pomimo imponujących wzorców otaczających nas cywilizacji, dodatkowo przekazywanych przez nowoczesne media. Chcemy, by czytali Torę (dostępną w Internecie), razem z nami zapalali chanukiję.

Jest jeszcze inny powód, dla którego przedstawiamy naszym latoroślom za wzór Efraima i Menasze. Zawraca na to uwagę rabin Mordechaj Elon. Wielu naszych praojców nie było wzorami rodzeństwa: Kain zabił brata Abla, Izaak i Izmael podobnie jak Jakub i Ezaw zawzięcie ze sobą rywalizowali, bracia Józefa wrzucili go do studni na pustyni. Efraim i Menasze są wzorem harmonii w rodzinie, prawdziwego braterstwa.

We współczesnych rodzinach rodzice błogosławią także córki, ale z innym wstępem: „Niech Bóg uczyni cię jak Sarę, Rachelę, Rebekę i Leę”. Dziewczyny mają wyżej postawioną poprzeczkę.

Szabat Szalom.

17.12.2021, Jerzy Kichler

Wszystkie cytaty za Biblią Tysiąclecia, www.biblia.deon.pl. Zmieniono tylko pisownie imienia Manasse na Menasze, jako bliższą wymowie hebrajskiej.

Komentarz ewangelicki na niedzielę 12.12.2021

III Adwent – 2021

Tak niechaj każdy myśli o nas jako o sługach Chrystusowych i o szafarzach tajemnic Bożych.
A od szafarzy tego się właśnie wymaga, żeby każdy okazał się wierny.
Lecz co się mnie tyczy, nie ma najmniejszego znaczenia, czy wy mnie sądzić będziecie, czy jakiś inny sąd ludzki, bo nawet ja sam siebie nie sądzę.
Albowiem do niczego się nie poczuwam, lecz to mnie jeszcze nie usprawiedliwia, bo tym, który mię sądzi, jest Pan.
Przeto nie sądźcie przed czasem, dopóki nie przyjdzie Pan, który ujawni to, co ukryte w ciemności, i objawi zamysły serc; a wtedy każdy otrzyma pochwałę od Boga.

Przeżywanie Adwentu ma swoją wielowiekową historię. Reformacja, właściwie nic nowego do jego przeżywania nie wniosła. Pozostawiono jego teologiczny, pokutny przekaz, jak również osadzenie w kalendarzu liturgicznym, jako cztery tygodnie przed Bożym Narodzeniem.
Ważny wymiar w przeżywaniu i rozumieniu Adwentu wniosła teologia przebudzeniowa XIX wieku.
Zwyczaj umieszczania w Kościołach wieńca adwentowego, wprowadził do kultury protestanckiej ojciec ruchu przebudzeniowego XIX w. Johann Wichern, a inspiracją dla tej idei był zwyczaj zapalania przez Żydów kolejnych świec na święto Chanuka.
To była piękna tradycja, która przejęta została później przez wiele chrześcijańskich Kościołów. I dobrze się stało, że wieniec ten stał się widocznym symbolem Adwentu, a zapalane co tydzień świece potęgują ową światłość, która ma się objawić.

Dzisiaj, w trzecią niedzielę Adwentu przenosimy się myślami do Koryntu, gdzie członkowie tamtejszego zboru zarzucają Pawłowi chęć panowania nad nimi. Twierdzili, że on sam chce o wszystkim decydować i najlepiej by było, gdyby mogli się od niego uwolnić.

Paweł nie chciał być panem zboru, lecz tylko jego sługą; jest też jednocześnie sługą Pana i w pełni od Niego uzależniony. Nie może więc uzależnić się od Koryntian i ich oczekiwań. Nie mogą oni wpływać na to, czego chcą słuchać, a czego nie. Przypomina więc: Tak niechaj każdy myśli o nas jako o sługach Chrystusowych i o szafarzach tajemnic Bożych.

Są też tajemnice, które zaplanował Bóg, a które zrealizował w Krzyżu Jezusa Chrystusa. Nikt nie ma prawa czegokolwiek zmieniać, ani Paweł, ani jakikolwiek zbór, bo od szafarzy tego się właśnie wymaga, żeby każdy okazał się wierny.

Ta nieugiętość Pawła na pewno wywołała wśród Koryntian sprzeciw. Dlatego z góry odpowiada: Lecz co się mnie tyczy, nie ma najmniejszego znaczenia, czy wy mnie sądzić będziecie, czy jakiś inny sąd ludzki, bo nawet ja sam siebie nie sądzę.

Teraz myśl Pawła kieruje się na pojęcie sądu. Szafarz musi być człowiekiem godnym zaufania. Ponieważ Paweł jest świadom, że jego dzieło, jako wiernego szafarza zostanie ocenione przez samego Chrystusa, nie chce więc poddać się żadnej ocenie ludzkiej, ale sam decydować, jaka powinna być jego służba.

Musi jednak stanąć przed sądem swoich bliźnich. Tego sądu Paweł się nie obawia, choć nie należy go lekceważyć. Antystenes, filozof grecki, twórca cynizmu, mawiał zwykle: Tylko dwie osoby mogą powiedzieć ci prawdę – wróg, który stracił cierpliwość i przyjaciel, który szczerze cię kocha.

Drugim sądem jest własny sąd. Tego też Paweł nie obawia się gdyż wie, że opinia człowieka o sobie samym jest przysłonięta uczuciem samozadowolenia, własnej sprawiedliwości, zarozumiałości i próżności.

I wreszcie trzecim sądem – tym najważniejszym jest sąd Boży. Ostatecznie jest to jedyny, rzeczywisty sąd, o którym Paweł mógł powiedzieć: bo tym, który mię sądzi, jest Pan.

Przez te słowa pozbył się Paweł ciężaru, który go przytłaczał. Odczuwa to jako coś wyzwalającego, że nie ludzie są jego sędziami. Oczywiście nie było to dla niego obojętne, co mówią i sądzą o nim ludzie. To dla nikogo z nas nie powinno być obojętne. Sąd drugich o nas jest w pewnym sensie zwierciadłem, w którym możemy oglądać samych siebie. Zapewne zwierciadłem nie nienagannym, ale też nie całkowicie bezużytecznym. Gdy go używamy właściwie, może nam oddać przysługi.

Człowiek powinien w miarę dojrzewania stawać się coraz bardziej niezależny od ludzkich pochwał i nagan, od łaski lub niełaski bliźnich i żyć w świadomości, że tym, który będzie mnie sądził, jest Pan.

Tej świadomości nie brakowało apostołowi Pawłowi. Taka świadomość ma również i dla nas współczesnych coś wyzwalającego. Im lepiej poznajemy niesprawiedliwe wyroki ludzkie, tym bardziej stajemy się skłonni mówić wraz z ap. Pawłem: Bogu dzięki, że w ostateczności, to nie ludzie będą naszymi sędziami.

Czas adwentu, to czas refleksji nad Bożym sądem, wszak oczekując na Chrystusa, wierzymy, że będzie to Jego przyjście na sąd. Obyśmy byli na ten dzień przygotowani.

Biskup Ryszard Bogusz

Komentarz na niedzielę 5.12.2021

Niedziela 24 po Pięćdziesiątnicy

Rzekł Pan uczniom swoim przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. 17 I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. 18 I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. 19 I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! 20 Lecz Bóg rzekł do niego: “Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” 21 Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem».

Przypowieść o nierozsądnym bogaczu doskonale potwierdza tezę o zawodności bogactwa w wydłużaniu ludzkiego życia. Jeśli przyjrzymy się bliżej światu, przekonamy się, że ewangeliczna przypowieść o bogaczu może być dla nas wszystkich zwierciadłem: nie wszyscy jesteśmy nieustannie porywani marzeniami bogacza, ale czasami wszyscy jesteśmy przez nie, mniej lub bardziej „nękani”.

Bez wątpienia musimy przyznać że dziś,  w XXI w.  zasoby finansowe, majętność, oszczędności są „nieocenione” w momencie bardzo poważnego zagrożenia naszego życia. A cóż powiedzieć o milionach odruchów serc podczas zbiórek charytatywnych, na pojedynczych chorych, o zamożnych donatorach?

Bogacz nie był chory; bogacz można powiedzieć że jest człowiekiem zapobiegliwym, gospodarnym – wręcz rozsądnym. Takim wprost wziętym z dzisiejszych czasów. Aby za bardzo nie wdawać się w opisywanie dzisiejszej ekonomiki, zarządzania, marketingu i wszystkiego w co został „zaprzężony” dzisiejszy człowiek, lepiej przejść do zadania pytania dzisiejszemu człowiekowi który coraz mocniej i częściej NIE pamięta że został ochrzczony- choć oczywiście nie każdy- czyli zanurzony w mękę,  śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa ( Rzymian Rz 6,3-4.11) i czy pamięta o śmierci i jakimi sposobami dysponuje swoimi dobrodziejstwami i z jakim celem końcowym –tak majętności a jeszcze bardziej –swoim. Ambicje, plany bez apelacyjnie– należy mieć.

Momentem zwrotnym w realizacji tych zamierzeń  jest włączenie świadomości, czy poprosiłem Boga o błogosławieństwo na moje plany i czy Bóg – Jezus Chrystus – w postaci swojej ikony na ziemi-czyli każdego człowieka, mojego bliźniego- będzie również beneficjentem moich zdobyczy, majętności, bogactwa? Gdzie zainwestuje swoje majętności-czyli talenty, zdolności, cnoty…? Jak mówi bł. Teofilakt bułgarski, bogacz nie uważa ich za dar od Boga, gdyż w przeciwnym razie postawiłby się w stosunku do nich jako Boży opiekun, ale uważa je za owoc jego własnej pracy. Dlatego przywłaszczając sobie je, mówi: „mój chleb i moje dobro”… Ja – mówi – nie mam wspólnika, z nikim się nie podzielę. Całe to dobro nie jest Boże, ale moje, więc ja sam będę się nim cieszył i nie zaakceptuję Boga jako uczestnika cieszenia się tym.

To jest oczywiście szaleństwo. – Zobaczmy jeszcze dalej. “Duszo! masz wiele dobrych rzeczy przez wiele lat”. Przypisuje sobie długie życie, jakby długowieczność otrzymał z ziemi, którą uprawia. Czy to również twoja praca? Czy to też twoje dobro? „Jedz, pij, bądź wesoły”… Piękne „błogosławieństwa” duszy! Jedzenie i picie to „błogosławieństwo” głupiej duszy. Ponieważ jednak sam masz taką duszę, słusznie oferujesz jej takie korzyści. Ale dobrem duszy rozumnej jest pojmowanie, rozumowanie, kontemplowanie  Prawa Bożego, mistyką Świętej Liturgii, ascezą i dobrymi refleksjami.

W wiekach przeszłych,  bogaci ludzie, po swojej śmierci przeznaczali zgromadzone majętności dla społeczeństwa w postaci fundacji, stypendiów, dla muzeów, galerii. Klasa średnia, zapobiegliwie sporządzała testamenty dla potomnych…

Nie dajmy się zwieść myśleniu, że będziemy żyć długo. Mogę mieć nadzieję, że będziemy żyć długo, ale rzeczywistość pokazuje coś innego. Szczególnie teraz.

W ciężkiej przytłaczającej mgle Covidu. Jako kapłan każdego tygodnia, modlę się za zmarłych. Śmierć nie jest stronnicza, zabiera ludzi w każdym wieku. Wszyscy to wiemy: i majętni i średni –  a jednak słuchamy cichego oszustwa Szatana, gdy szepcze nam do ucha, „Nie myśl teraz o śmierci”, szepcze uwodzicielsko, „masz czas!”, zainwestuj w siebie, w giełdę, w ziemię!

W przeciwieństwie do tej postawy,  Pan stwierdza coś przeciwnego: „Bądź teraz czujny i gotowy!” albo groźniej; “Głupcze, jeszcze tej nocy…”. Musimy  sobie NAPRAWDĘ zdać sprawę, że wiele naszych dążeń, wygód i przyjemności tego świata – wiele z tego, co wydaje się tak ważne w naszym dzisiejszym życiu, jest tymczasowe. Nasze codzienne pasje i troski szybko przeminą, a co pozostanie? Jak ważne okażą się te rzeczy?”.
Pokorna myśl o śmierci zmienia nasze spojrzenie na wiele spraw i prowadzi nas do refleksji nad pytaniami dotyczącymi naszej egzystencji: Dlaczego tu jestem? Jaki jest cel mojego życia? Jak mogę wykorzystać swój potencjał / majętność jako dziecka Bożego?

Kiedy podążanie za tymi odpowiedziami ogarnie nasze życie, wtedy to, co powierzchowne, powoli zaniknie.
Dlatego św. Paweł mógł powiedzieć: „Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a UMRZEĆ – TO ZYSK”. Wspomniany Bł. Teofilakt Bułgarski słusznie zauważa, że ​​nadmierne bogactwo jest podobne do ubóstwa. Zarówno jeden, jak i drugi wołają z trudności swojej pozycji: co mam zrobić? Przyczyną trudności w ubóstwie jest brak potrzeb cielesnych, w bogactwie jest ich nadmiar.
Zatem: Myśl o śmierci może być wspaniałym nauczycielem. Śmierć przypomina nam, że tylko życie w miłości, tylko życie w służbie innym, tylko życie w poświęceniu dla drugiego – bo właśnie tylko tam możemy „bogacieć” w Boga

i pomnażać cnoty w śpichlerzu duszy, może przygotować nas do właściwego końca na ziemi i przesiedlenia do Dworów Niebiańskich gdzie znajdziemy miejsce –jeśli na nie zasłużymy- MY i wzięci z nas, czyli dawniej królowie a  później żebracy.

Ks. Grzegorz Cebulski

Proboszcz Parafii Prawosławnej św. Archanioła Michała w Sokołowsku.

Komentarz na niedzielę 28.11.2021

My Chrześcijanie, w czasie ADWENTU od łac. Słowa ADVENTUS – PRZYJŚCIE (…) wspominamy MESJASZA – SYNA DAWIDA, i oczekujemy powtórnego Jego przyjścia, a przez LITURGICZNE OBRZĘDY, uobecniamy to PRZYJŚCIE, to WYDARZENIE (hebr. DABAR). Wypowiadając SŁOWO – ( DABAR ) naszej modlitwy. Wierzymy, że MESJASZ, który ma przyjść, pochodzi z Rodu Dawida. Słusznie Prorok Jeremiasz powiedział:,, «Oto nadchodzą dni, kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu. W owych dniach i w owym czasie wzbudzę Dawidowi potomstwo sprawiedliwe; będzie wymierzać prawo i sprawiedliwość na ziemi” (por. Jr 33,14-15). Użyte przez Jeremiasza słowo ZAPOWIEDŹ, hebr. DEWARIM, wskazuje na WYDARZENIA, które miały miejsce już wcześniej, kiedy to Bóg, zawarł PRZYMIERZE hebr. BERIT, ze swoim narodem, zawierając je z Abrahamem, Jakubem, Mojżeszem, a potem Dawidem. Zapowiedź Mesjasza – ODROŚLI, hebr. SEMACH, wskazuje nie tylko na roślinność, jak np. w Rdz 19,25, gdzie jest mowa o mieście SOAR, w którym SPRAWIEDLIWY LOT, schronił się przed ogniem i siarką, którą Pan zesłał na Sodomę i Gomorę, z powodu ich niegodziwości; I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność – SEMACH. Na innym miejscu powiedziane jest, że Pan tchnieniem swoich ust, zgładzi Niegodziwca, i wniwecz obróci samym objawieniem swego przyjścia (por. 2Tes2,8). Duchowo, można rozumieć to słowo, że Pan, pośle Kogoś, kto Swoją SPRAWIEDLIWOŚCIĄ, zgładzi wszelką NIESPRAWIEDLIWOŚĆ, BEZBOŻNOŚĆ I GRZECH. Dlatego: ,,W owych dniach i w owym czasie (MÓWI PAN) wzbudzę Dawidowi potomstwo (użyte jest w hebr. SEMACH – ODROŚL, PŁÓD) sprawiedliwe; będzie wymierzać prawo i sprawiedliwość na ziemi (por. Jr 33,15). To jest ZAPOWIEDŹ – DEWARIM, którą odnajdujemy w księdze Rodzaju, w tzw. PROTOEWNGELII:,, Bóg rzekł do węża: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ONO zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3,15). To słowo Ojcowie Kościoła, zawsze odnosili do osoby Jezusa Chrystusa, Mesjasza narodzonego z NIEWIASTY – MARYII, będącej również z rodu Dawida. Jego Panowanie będzie wiecznym panowaniem, jest taki tekst, który metaforycznie używa słowa SEMACH, na określenie KRÓLA, który ma PRZYJŚĆ, piszą o tym, Prorocy: ,, W owym dniu 0DROŚL (SEMACH) PANA stanie się ozdobą i chwałą, …wtedy Pan przyjdzie (spocząć) na całej przestrzeni góry Syjonu..(por. Iz4, 2,5); Oto nadejdą dni – wyrocznia Pana – kiedy wzbudzę Dawidowi ODROŚL (SEMACH) sprawiedliwą. Będzie panował jako KRÓL, postępując roztropnie, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi (Jr23,5); Arcykapłanie Jozue, słuchaj ty i twoi towarzysze, którzy są twoimi doradcami, gdyż przez tych mężów spełni się cudowna obietnica, albowiem ześlę sługę mego – ODROŚL (SEMACH) – (Za3,8). Wszystkie te proroctwa odnoszą się do JEZUSA CHRYSTUSA, który wybawił nas z naszych grzechów. On jedyny SPRAWIEDLIWY, oddając swoje życie, za ciebie i mnie grzesznika, niesprawiedliwego, i zasługującego na śmierć. Dlatego św. Paweł woła do ciebie i do mnie, jak niegdyś wołał do Tesaloniczan: ,, Pan niech pomnoży was liczebnie i niech spotęguje miłość waszą nawzajem do siebie i do wszystkich, jaką i my mamy dla was; aby serca wasze utwierdzone zostały w nienagannej świętości wobec Boga, Ojca naszego, na przyjście Pana naszego, Jezusa, wraz ze wszystkimi Jego świętymi” – (1Tes 3,12n). Niechaj Pan spotęguję MIŁOŚĆ w nas, aby nasze serca nie stały się obciążone przez grzech i namiętność, (por. Łk21,34). Czuwajmy więc i módlmy się w każdym czasie, abyśmy mogli stanąć przed Synem Człowieczym (por. Łk21,36).

O. Marcin Wirkowski

Komentarz do Tory na szabat 27 listopada 2021 r.

W najbliższą sobotę (27 listopada) w synagodze czytamy fragment Pięcioksięgu Wajaszew, w którym zawarta jest drastyczna scena: jedenastu synów Jakuba wrzuca do studni na pustyni swego brata Józefa (Ks. Rdz. 37:23-35) „Gdy Józef przybył do swych braci, oni zdarli z niego jego odzienie – długą szatę z rękawami, którą miał na sobie. I pochwyciwszy go, wrzucili do studni: studnia ta była pusta, pozbawiona wody. Potem zasiedli do posiłku”. (tłum. Biblia Tysiąclecia)

Abstrahując od cynizmu barci, którzy po skazaniu Józefa na pewną śmierć, spokojnie usiedli do obiadu, można zapytać: jaki jest związek między tym wydarzeniem a zbliżającym się świętem Chanuka? Oba te wydarzenia wspominamy w tym samym czasie, więc powinno je coś łączyć. Otóż nic ich nie łączy. Omawiany fragment biblii mówi o zazdrości i okrucieństwie w rodzinie, drugie dotyczy wojny Machabeuszy z Grekami i oczyszczenia świątyni w Jerozolimie w 164 r. pne.. Jednak spróbuję je połączyć za rabinem Shimonem Felixem (www.parashaofweek, 2018).

W Talmudzie w Traktacie Szabat (II-VI w. ne), zawarte są przepisy, które dotyczą rytuałów związanych z świętem Chanuki. Niespodziewanie, w tym samym miejscu pojawia się intrygujący midrasz (przypowieść) przytoczony przez Raw Kahana w imieniu Raw Natan bar Minjumi, który powiedział to w imieniu Raw Tanchum „Co Tora ma na myśli, kiedy mówi, że dół do którego wrzucili go bracia Józefa ‘był pusty; nie było w nim wody’. Jeśli mówi, że “był pusty”, to czyż nie jest jasnym, że “nie było w nim wody”? Do czego jest nam potrzebne to ostatnie zdanie? Zostało ono dodane, aby powiedzieć nam, że studnia nie była zwyczajnie „pusta”, ale pozbawiona była wody. Skoro nie było w niej wody, wypełniała ją jadowite węże i skorpiony”.

Gdyby ten midrasz był przytoczony w innym traktacie, prosta jego interpretacja wskazuje na okrucieństwo braci, którzy wrzucili Józefa do studni pełnej węży i skorpionów. Ten midrasz nie ma on nic wspólnego z Chanuką, i najwyraźniej znajduje się tam tylko dlatego, że został wypowiedziany przez wymienionych rabinów przy omawianiu praw tego święta. Przypomnę, że święto Chanuka obchodzone jest jako rocznica wydarzeń opisanych w deuterokanonicznej (dla Żydów) Księdze Machabejskiej 2:10,1-8: „Machabeusz, a z nim jego ludzie, pod wodzą Pana zdobyli świątynię i miasto (…)  Wypadło zaś tak, że w tym samym dniu, w którym świątynia był zbezczeszczona przez obcokrajowców, została ona oczyszczona, dwudziestego piątego tego samego miesiąca, którym jest Kislew. Z radością obchodzili uroczystość przez osiem dni (…). Wspólną zaś uchwałą i ślubowaniem postanowili, że cały naród żydowski będzie każdego roku obchodził ten dzień uroczyście” (tłum. Biblia Tysiąclecia).

Spróbujmy połączyć omawiany fragment biblii i talmudyczny midrasz: woda w studni jest symbolem Tory, a skorpionami i wężami jest kultura hellenistyczna promująca teatr, olimpiady, kult ciała, wszystko co nazywamy pogaństwem. Według Majmonidesa (1138-1204) Machabeusze przelewali krew w obronie wartości Tory, a nie dla wyzwolenia kraju przed greckim okupantem. Majmonides w kontekście święta Chanuka napisał “wydali oni (Grecy) na Izrael dekrety, które negowały ich religię, nie pozwalały praktykować Tory i micwot, ukradli ich pieniądze i ich córki…”.

Współczesna cywilizacja jest jak przytoczona studnia: pozbawiona życiodajnej Tory, skutkiem czego czyhają na nas niebezpieczeństwa powszechnej deprawacji, napastliwych mediów i hejtów w mediach społecznościowych.

Dzisiaj możemy postawić pytanie: czy wzorem Machabeuszy powinniśmy przelewać krew, ponieważ zbyt wielu Żydów chodzi do teatru lub do siłowni? Na to pytanie odpowiedzieli mędrcy Talmudu w Traktacie Szabat: zamiast obchodzić, jak Machabeusze rocznicę krwawej wojny – należy świętować cud światła w odnowionej Świątyni Jerozolimskiej.

We współczesnym świecie, gdy Europa jest wolna od wojen religijnych, gdy nie narzuca się „jedynej prawdy” siłą, wartością staje się moc stałego, codziennego dolewania pozytywnych wartości zawartych w Torze. Łącząc to, czego uczy nas nasza żydowska tradycja, z mądrością współczesnego świata, tworząc twórcze polaczenie między nimi, możemy stworzyć ubogacone środowisko dla nas samych i naszych dzieci, dla naszej kultury.

Szabat Szalom, Wesołej Chanuki.

Jerzy Kichler, 23 listopad 2021 r.

Niedziela, 21 listopada 2021

JEZUSA CHRYSTUSA, KRÓLA WSZECHŚWIATA

Prorok Daniel w swoim widzeniu mówi o Synu Człowieczym, a kiedy mówi o Jego wiecznym panowaniu, zdaje się widzieć w Nim, kogoś, kto nie jest tylko ,,Człowieczy”. Jakiż bowiem król, ma wieczne panowanie na Ziemi? Władza Syna Człowieczego, jest wieczna, gdyż Królestwo Jego, nie jest z tego świata. I jest to prawda, gdyż KRÓLESTWO CHRYSTUSA – nie jest z tego świata, jak zaświadczył On sam przed Piłatem: ,,Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd” (J 18, 36). A jednak dotyczy świata, w którym i my żyjemy. Daniel, pisze również, że ,,Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie’’ (Dn 7, 14).To tak jakbyśmy słyszeli słowa Jezusa o Kościele zbudowanym na SKALE, wypowiedziane do PIOTRA: ,, Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr=Skała, i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą (Mt16, 18) i tobie dam klucze królestwa niebieskiego… Kim jest Syn Człowieczy, i czyją władzę przekazał Piotrowi? Jest On oczekiwanym Mesjaszem z rodu Dawida, nie raz określany Synem Dawida. Posiada On władzę równą Bogu Ojcu, gdyż jest jedno z Ojcem, tę władzę przekazał mu sam Ojciec.

Psalmista daje nam jeszcze bardziej wnikliwe zrozumienie, że to panowanie, ten tron, jest NIEWZRUSZONY I TRWA NA WIEKI, i dodaje ,, istniejesz od wieków Boże’’ (por. Ps 93).  A św. Jan w Apokalipsie pisze, że; Jezus Chrystus jest Świadkiem Wiernym, Pierworodnym wśród umarłych i Władcą królów ziemi”, że jest Alfą i Omegą, tym KTÓRY JEST,KTÓRY BYŁI KTÓRY PRZYCHODZI, Wszechmogący”. Jest to niewątpliwie nawiązanie do wydarzenia, które przeżył Mojżesz, gdy usłyszał podobne słowa, w KRZAKU GOREJĄCYM ,,JA JESTEM, KTÓRY JESTEM (Por. Wj 3, 14), jak również słowa które wypowiedział Jezus do Faryzeuszy i Uczonych w Piśmie: ,,Jeżeli nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach swoich (por. J 8, 24).

Dziś to słowo jest dla ciebie, i dla mnie, po to abyś Chrystusa uczynił Panem i Królem swojego serca, i aby Jego Królestwo stało się twoim, przez ŁASKĘ. Dzięki Jego ŚWIADECTWU – my otrzymaliśmy dostęp do Ojca, w Duchu Świętym, możemy wołać; niech przyjdzie Twoje Królestwo. Przez CHRZEST staliśmy się uczestnikami Jego Boskiego życia, i Jego Wiecznego Kapłaństwa:,,Jezus Chrystus jest Świadkiem Wiernym, Pierworodnym wśród umarłych i Władcą królów ziemi.

Temu, który nas miłuje i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów, i uczynił nas królestwem – kapłanami dla Boga i Ojca swojego, Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen.

0. Marcin Wirkowski

Komentarz ewangelicki – niedziela 14.02.2016

ewangelicki_debski

“Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie” – 1 J 3,8

            Rozpoczął się czas pasyjny, zwany również czasem postu.

To dobry moment, aby zniweczyć w sobie dzieła diabelskie; wyzbyć się niewiary i na nowo zaufać Bogu, który mówi w Swoim Słowie. To dobry czas, aby wyrzec się wszystkiego, co nie zbliża do Boga; porzucić świadomie grzech i wybrać trudną drogę naśladowania Jezusa.

Bo czas pasyjny to nie czas wyrzeczenia, lecz karmienia się na nowo Mocą Krzyża i wyznawanie Jezusa jako Bożego Syna i Zbawiciela. – Jego znów uznać jako swego Pana jest sensem najbliższych tygodni.

Kto wyrzeka się powszedniego chleba, a zatem tego, co jest przedmiotem Modlitwy Pańskiej, centrum zabiegów człowieka i obiektem dziękczynienia, ten naraża siebie na to, że raczej popadnie w pychę – jedno z największych dzieł diabła.

Bo dla Boga nic uczynić nie możemy – a już zwłaszcza, gdy nas o to nie prosi.

Post biblijny to przede wszystkim życie w prawości i zabieganie o sprawiedliwość. W tym Bóg ma upodobanie, bo to są cechy Jego Królestwa.

Ks. Andrzej Dębski